Miasto widziane moimi oczami….

Idą ulicą,idzie jeden nie za bogaty.
Idzie drugi,nie dość wykształcony.
Niedaleko idzie,matka z dzieckiem.
Zaraz obok jedzie,karetka pogotowia.

Stoi Budynek a w nim w pocie czoła,
Pracują ludzie.
W szkole trwa lekcja.
W sądzie rozstrzyga się sprawa.

Na rowerze jedzie,chłopak.
Na skakance skacze dziewczynka.
Na polu chłop ora pole.

Tyle,zajęć.
Tyle,się dzieje na około.
Tyle,zdarzeń i epizodów.

Tylko,wszystko,to wydaje się takie zwyczajne.
Ani,chwili wytchnienia.
Ani chwili spokoju.
To wszystko wina tego miejskiego,smogu.

Miasto takie spokojne,takie zwyczajne.
Takie normalne,nic dziwnego,się nie dzieje.
Tylko w sklepie przemyka się jakiś złodziej.
Ktoś napada na bank.
To wszystko,ma swoje miejsce.
Ma swój czas,
Każdy ma co robić,i gdzie być.
Nikt nie narzeka,
Nikt nie płacze,uzajaląc się nad sobą.
Bo kto wysłucha kogo??

Wiele,jest treści,wiele jest rzeczy.
Stań obok,mnie i rozejrzyj się do okoła.
Powiedz,to norma!.
To jest miasto i jego życie!.
To jest ten Czesław.
Miejscowy postrach skelpów.
On ma swój wyrok,i kartoteke w policji.
On ma swoją przeszłość,w tej dzielnicy.
W tym mieście.

Jeśli popierasz ten głos.
Powiedz!.
Czy to musi być takie szare?
Czy wszystko musi,mieć swoje „Ale”.

Dlaczego to takie proste?
Dlaczego to takie żałosne?
Dlaczego bieda nie znika?
Dlaczego jest to co jest i nikt nie wnika,
Co będzie dalej.
Co da przyszłość,oprócz „Ale”.
Co może ci przynieść dobroć?

Miasto,a w nim muzyka,praca robotnika,
I sklep rzeznika.
Wszystko się toczy w swoim tempie.
Wszystko ma swoje miejsce.

Ludzie,uwazają ze jak ktoś wybiega poza styl miasta,
Poza styl życia,to nie ma go,bo on nie ma nic do ukrycia.
I myli się ten kto uważa ze to takie proste.
Że bieda jest i znika.
Że jutro będzie to samo.
A,pojutrze znowu to samo,i to samo.
Bo,wszystko takie jasne,wszystko takie proste!.

Tylko dlaczego,tego się nie da tak prosto opisać?
Dlaczego,pojawiają się setki pytań,
Na które nie ma odpowiedzi!.

Kiedy,idę ulicą,myśle sobie.
Co będzie,kiedy ktoś się dowie,
Jaki ja jestem,kim jestem,i co robie.
Kim będe?kto mi to powie?
I idę wciąz tak samo,tylko zwalniam lekko tempo.
Bo,widze tą szarość,to miasto,i tą codzienność.
Tego,człowieka zdemoralizowanego,i nie raz puczonego,
Przez policjie.
Tego,znajomego robotnika,co w dzień,wychodzi.
W nocy zaś znika.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „
Miasto widziane moimi oczami….

  1. avatar paulina pisze:

    inny niz poprzednie, ale ładny 😉 cmok :**

  2. avatar OlCiA pisze:

    Wiersz – ful wypas..;) bardzo fajniusi…
    Buziolki..:*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*